piątek, 27 września 2013

Olejek do opalania Eveline Cosmetics


Dzisiaj recenzja produktu, którego nie byłam w stanie przetestować tak jak należy. Eveline Cosmetics przysłało mi na wrzesień wodoodporny olejek do opalania z olejkiem arganowym. Kosmetyk kompletnie nietrafiony. W końcu kto jesienią się opala? Nie byłam w stanie stwierdzić jak sprawdza się na słońcu.


Zacznę od minusów. Pompka strasznie się zacina. Czasami nie jestem w stanie w ogóle nacisnąć dozownika. Musiałam odkręcać tę pompkę i wylewać olejek bezpośrednio na rękę. 

Innowacyjna formuła bogata w zaawansowane składniki aktywne, działające w synergii z olejkiem arganowym, skutecznie przeciw-działa procesom starzenia się, poprawia elastyczność i jędrność skóry. Preparat szczególnie polecany dla osób o ciemnej karnacji, które szybko się opalają i nie ulegają poparzeniom. Zaawansowany technologicznie system fotostablinych filtrów UVA i UVB oraz β-karoten zapewniają profesjonalną ochronę skóry przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. Witaminy E i C skutecznie neutralizują działanie wolnych rodników i opóźniają procesy starzenia się skóry. Olejek arganowy oraz ekstrakt z orzecha włoskiego głęboko odżywiają, nawilżają, ujędrniają i chronią przed nadmiernym przesuszeniem naskórka. β-karoten wzmacnia i utrwala efekt opalenizny.

Olejek jest dosyć rzadki. Dobrze się rozsmarowuje, jednak należy trochę odczekać by się wchłonął. Po użyciu skóra się delikatnie błyszczy, ale nie jest tłusta.  Używałam tego produktu po goleniu nóg. To właśnie wtedy mam bardzo suchą skórę. Olejek sprawił, że były nawilżone oraz gładkie. 

Nie jestem w stanie określić jak zachowuje się ten kosmetyk na słońcu. Szkoda, gdyż z chęcią użyłabym go podczas opalania. Na chwilę obecną nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Olejek jest wydajny i z pewnością pozostawię coś sobie na przyszły rok, kiedy będzie piękna pogoda. Wtedy to uzupełnię tę recenzję.

Produkt znajdziecie na stronie Eveline Cosmetics.

15 komentarzy:

  1. Ojojoj niefajnie, że przysłali teraz olejek do opalania :/. To tak, jakby ktoś w środku lata przysłał do przetestowania grube rękawice na śnieg. Bez komentarza!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja go dostałam pod koniec sierpnia i mogłam chociaż przez około 2 tygodnie poddać go testom.U mnie całkiem się spardził,aczkolwiek straszny z niego tłuścioch ;p
    http://kosme-teria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. przypomniały mi się letnie dni>:)

    OdpowiedzUsuń
  4. No to idealnie trafili z produktem do testowania ;]

    OdpowiedzUsuń
  5. wiedzieli kiedy wysłać ;) hehe
    ale będzie jak znalazł za rok :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wróciły letnie wspomnienia ;) Ale faktycznie, przysyłać olejek do opalania na jesień...

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie również czeka na letnie słoneczko, ale spróbowałam podczas wizyty w solarium.

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie no z tym miesiącem to nie trafili. Powinni Ci to przysłać w lipcu (góra sierpniu), kiedy były największe upały. Ja wiem, że nie nabyłabym tego kosmetyku, bo nienawidzę się opalać.

    OdpowiedzUsuń
  9. mi się udało przetestować 2-3 razy na słoneczku ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Szkoda, że wysłali jesienią. Latem może jednak się skuszę

    OdpowiedzUsuń
  11. oj, niefajnie, że dostałaś go na jesień...

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie opalam się w ogóle, nawet latem, więc mi olejek nie potrzebny.

    OdpowiedzUsuń
  13. No właśnie, szkoda, że lato już za nami. Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię olejków, ale mojej mamie pewnie by się spodobał...

    OdpowiedzUsuń