piątek, 26 września 2014

Totalne szaleństwo - zakupy


Cześć Kochani! Wczoraj na Facebooku wspominałam, że kurier przyniósł mi przesyłkę. Jednak nie zdradziłam co znajduje się w środku. W tej notce pragnę Wam pokazać na co się skusiłam. W niedzielę muszę wracać do Poznania, zacznie się ciężki semestr. Kosmetyki zaczęły mi się kończyć, dlatego uzupełniłam zapasy. Jestem mega zadowolona z tych zakupów. Pierwszy raz przemyślałam, co tak naprawdę potrzebuję.Trochę tego jest, dlatego się nie przeraźcie ;)


Na liście zakupów znalazły się dwa szampony z serii Ultra Doux firmy Garnier (do włosów farbowanych i do zwiększenia objętości) oraz dwie odżywki firmy Garnier oraz Matrix. Według mnie tych produktów nigdy nie jest za wiele. Myję włosy codziennie, dlatego bardzo szybko kończą mi się te kosmetyki. Jestem wierna firmie Garnier. Miałam niejednokrotnie ich produkty i zawsze byłam zadowolona. Co do odżywki marki Matrix... miałam okazję testować odżywkę z tej samej serii ale wygładzającą. Zła nie była, dlatego zdecydowałam się na tę do włosów farbowanych.

Jeżeli chodzi o pielęgnację skóry twarzy to kupiłam żel oczyszczający PureFruit Energy Garnier. Do demakijażu wybrałam odświeżający płyn Garnier Essentlais. Skuszona promocją nie mogłam się powstrzymać i kupiłam błyszczyk do ust Mary Kay (odcień: Berry Me). W końcu do koszyka trafiła wygładzająca baza Dermacol. "Czaiłam" się na nią od dłuższego czasu. Jako, że kończy mi się puder to zdecydowałam się na Stay Matte Rimmel (jest to już trzecie opakowanie). Wspominałam kiedyś, że jestem zadowolona z podkładu Match Perfection Rimmel. Miałam odcień 103 True Ivory, ale na zimę idealnie będzie pasował 100 Ivory. Jeżeli mam kupić eyeliner to tylko ten od Loreal Paris - Super Liner. Idealna, czarna kreska utrzymuje się na powiece przez cały dzień. Trafił do mnie także tusz do rzęs Maybelline Volum Express The Colossal. Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Czy faktycznie zwiększa objętość? O perełkach rozświetlających z Avonu słyszałam już tyle dobrego, że nie mogłam się powstrzymać. 

Jako, że cały czas walczę o lepszą sylwetkę nie mogło zabraknąć jakiegoś "wspomagacza". Dostałam wyszczuplające serum termoaktywne Eveline Cosmetics. Jestem ciekawa czy w jakikolwiek sposób mi pomoże. W końcu nie tylko aktywność fizyczna i odpowiednia dieta są ważne. Kosmetyki do ciała też są niezbędne :)

Żel do golenia Gillette to pozycja obowiązkowa. Już nawet nie mogę zliczyć ile zużyłam opakowań. Rexona oczywiście niezbędna, podobnie jak woda toaletowa Adidas Fun Sensation. Zdecydowałam się także na żele pod prysznic Adidas. Nie miałam ich jeszcze. Ciekawe czy będą lepsze od tych kremowych z Nivea. 
Jako, że lubię chodzić w wysokich butach wybrałam poduszeczki żelowe pod podbicie stopy. Na liście znalazły się też gąbeczki do podkładu, które kusiły mnie niską ceną. Bez płynu do płukania Listerine czuję się okropnie, dlatego też nie mogło zabraknąć tego produktu.

Wiem, że trochę tego jest ale przez ostatnie kilka miesięcy nic nie kupiłam :) Miałyście któryś z tych produktów? 

7 komentarzy:

  1. Ja miałam kiedyś szampon z Garniera tylko do włosów przetłuszczających i też dobrze się spisywał .

    OdpowiedzUsuń
  2. Nic tak nie cieszy,jak właśnie udane ZAKUPY :)

    OdpowiedzUsuń