piątek, 31 października 2014

Wosk zapachowy Ginger Dusk Yankee Candle


Smakowita, orzeźwiająca tarteletka, która – tak jak najlepszy na lato, cukierniczy deser – wykonana została na bazie energetycznych cytrusów i orientalnego, zdecydowanego imbiru. Wosk Ginger Dust to moc odświeżenia i potężna dawka pozytywnych emocji zamknięta w niewielkiej, zgrabnej formie. Wyjątkowa, owocowo-przyprawowa kompozycja zaskakuje intensywnością, tonizuje, oczyszcza atmosferę. Jej nuty zostały dobrane tak, aby całość przywodziła na myśl klimat wieczorów spędzanych w rajskich, tropikalnych okolicznościach przyrody. Dzięki idealnym proporcjom i naturalnym, zamkniętym w jasnym wosku olejkom, Ginger Dust budzi pozytywne skojarzenia, skutecznie tonizuje i pomaga szybko naładować baterie. Polecamy topić tarteletkę zarówno podczas letnich upałów, jak i w trakcie pochmurnych, jesiennych wieczorów, kiedy to imbirowo-cytrusowy zapach pomoże w walce z październikowym bluesem i przywoła najbardziej słoneczne, letnie wspomnienia.

Ginger Dusk to wosk, który znalazł się w jesiennej kolekcji Q3 2014. Aromat jest bardzo intensywny. Już po chwili w całym domu pachnie imbirem oraz cytrusami. Nie spodziewałam się, że może to być połączenie idealne. Do jesiennego wieczoru spędzonego przy książce świetnie sprawdzi się właśnie Ginger Dusk. Zapach jest orzeźwiający, rześki oraz orientalny, który otula swym ciepłem. Wosk pozytywnie mnie zaskoczył i trafił na listę moich ulubionych.


Wosk zapachowy znajdziecie na stronie internetowej Goodies.pl

czwartek, 30 października 2014

Recenzje produktów ze strony iPerfumy.pl

Hej! Dzisiaj przygotowałam dla Was krótkie recenzje trzech produktów. Są to: odżywka do włosów Matrix, błyszczyk do ust Mary Kay oraz tusz do rzęs Maybelline. Wszystkie kosmetyki zamówiłam w sklepie internetowym iperfumy.pl Ostatnio mieliście okazję przeczytać o innych produktach, które kupiłam właśnie na tej stronie. Czas na kolejną porcję ;)



Matrix Total Results Color Care odżywka do włosów farbowanych
Pojemność: 250 ml Cena: 21. 25 zł
Na ten produkt zdecydowałam się, ponieważ miałam już odżywkę wygładzającą tej firmy, którą wspominam bardzo dobrze. Tym razem do koszyka trafiła ta do włosów farbowanych. Do kosmetyków przywiązuję dużą wagę. Dbam o to, aby włosy były w jak najlepszym stanie. Wiem, że w tym przypadku nie należy oszczędzać. Moje włosy lubią te droższe produkty. Są po nich gładkie i lśniące. Ten produkt sprawdził się świetnie. Sprawił, że kolor po farbowaniu utrzymał się o wiele dłużej – nie wypłukuje farby. Włosy są miękkie, dobrze się rozczesują, ale nie tylko. Dzięki temu kosmetykowi są nawilżone i odżywione. Cena jak najbardziej adekwatna do jakości produktu. Nie mogę się doczekać, aż zakupię kolejny kosmetyk właśnie tej marki.


Mary Kay Mary Kay At Play błyszczyk do ust

Pojemność: 9.5 ml Cena: 30. 55 zł
Choć w mojej kosmetyczce znajduje się kilkanaście błyszczyków, to żadnego nie używałam. Są one niezbyt popularnych firm, z tego też powodu nie należą do dobrych jakościowo. W końcu zdecydowałam się na zakup czegoś z tak zwanej „wyższej półki”. Mój wybór padł na produkt od Mary Kay – odcień Berry Me. Jest to kosmetyk, który nadaje wygląd wilgotnych ust. Wybrałam kolor zbliżony do ust. Błyszczyk nadaje się idealnie na co dzień. Delikatnie się lepi, aczkolwiek mi to nie przeszkadza. Szkoda, że nie pachnie, ani nie ma smaku. Jego główną zaletą jest trwałość. Daje radę na około 3 godziny. Sprawia, że usta są nawilżone. Ten zakup był strzałem w dziesiątkę. Po co mieć kilkanaście błyszczyków za parę złotych, które prędzej czy później pójdą w odstawkę? Lepiej kupić jeden, droższy który faktycznie się sprawdza.





Maybelline Volum´ Express The Colossal wodoodporny tusz do rzęs do zwiększenia objętości
Pojemność: 10 ml Cena: 23. 90 zł
Mam długie i dosyć gęste rzęsy. Ale wiadomo jak to jest z kobietami ;) Pragnę mieć jeszcze dłuższe i jeszcze bardziej gęste. Tym razem zdecydowałam się na tusz do rzęs od firmy Maybelline. Jest to mas cara wodoodporna oraz zwiększająca objętość. Tak przynajmniej zapewnia producent. Jak jest naprawdę? Produkt pozytywnie mnie zaskoczył. Tusz ładnie wydłuża oraz pogrubia rzęsy. Nie pozostawia przy tym grudek, nie kruszy się. Co do wodoodporności… podczas deszczu sprawdzi się świetnie. Jeżeli zamierzacie pływać w jeziorze, czy basenie to nie radzę. W tym przypadku sobie nie poradzi. Ja nie wymagam tego od tuszu, dlatego produkt oceniam wysoko.

Dzisiaj znalazły się tutaj same dobre produkty. Macie któryś z powyższych? Co o nich myślicie? Ja na pewno zdecyduję się na kolejną odżywkę od firmy Matrix oraz tusz do rzęs od Maybelline. Co do produktów od Mary Kay to z chęcią zdecyduję się na kolejny kosmetyk do makijażu aczkolwiek niekoniecznie błyszczyk. 
Już niedługo możecie spodziewać się produktów idealnych na prezent. Buziaki!

piątek, 24 października 2014

Recenzje produktów ze strony iPerfumy.pl

Witajcie! Zgodnie z obietnicą pojawiam się z kolejnymi recenzjami. Dzisiaj mam dla Was bazę pod makijaż Dermacol oraz wodę toaletową Adidasa. Produkty zamówiłam w sklepie internetowym iperfumy.pl Nie były to moje pierwsze zakupy. Jak zawsze jestem zadowolona z szybko doręczonej przesyłki. Każdy kosmetyk jest dobrze zapakowany. Nie musimy się martwić, że coś pęknie lub się rozleje podczas podróży do naszego domu. Jeszcze nie miałam takiego problemu i mam nadzieję, że nie będzie. Każde zakupy w tym sklepie były dla mnie samą przyjemnością.


Dermacol Satin wygładzająca baza pod makijaż

Pojemność: 30 ml Cena: 52. 94 zł
Skład: Cyclopentasiloxane, Dimethicone Crosspolymer, Phenoxyethanol, (Mthyl-, Ethyl-, Buthyl-, Propyl-, Isobutyl) paraben, Parfum.

Miałam już podkład kryjący tej firmy. Pierwszy raz spotkałam się z takim dobrym kryciem niedoskonałości. O tym kosmetyku możecie przeczytać TUTAJ. W poszukiwaniu bazy pod makijaż natknęłam się właśnie na tą marki Dermacol. Jest dostępna o trzech różnych pojemnościach: 10 ml, 15 ml oraz 30 ml. Zdecydowałam się na tą największą w szklanej buteleczce z pompką. Baza jest w dotyku dosłownie satynowa. By pokryć całą twarz wystarcza jedynie kropla tego produktu. Dobrze się rozprowadza, pozostawia buzię gładką i wygładzoną. Konsystencja nie jest zbyt rzadka. Jest to, żel przezroczysty z którym nie miałam żadnych problemów. Po nałożeniu podkładu skóra jest w idealnym stanie, jak po retuszu w Photoshopie. Dodatkowym atutem tego produktu jest przedłużenie trwałości makijażu. Baza pod makijaż Dermacol Satin sprawdzi się świetnie na wieczorne wyjście, czy imprezę. Nie stosuję tego produktu codziennie, ponieważ w składzie znajduje się silikon. Po nim lubią mi wyskoczyć małe niespodzianki na twarzy. Jednak stosowanie tego kosmetyku raz na jakiś czas nie zaszkodzi. Baza Satin Dermacol pozytywnie mnie zaskoczyła.



Adidas Fun Sensation woda toaletowa dla kobiet
Pojemność: 75 ml Cena: 35. 75 zł

Nuty zapachowe:
nuta głowy: malina granita, różowy pieprz, cytryna
nuta serca: róża, fiołek, liczi
nuta bazy: drzewo sandałowe, ambra, piżmo


Tym razem zdecydowałam się między innymi na zakup wody toaletowej z serii „Fun Sensation”. Jest to zapach kwiatowo-owocowy, taki jak lubię. Stworzony dla młodej kobiety która jest towarzyska, aktywna oraz szukająca nowych wrażeń. Aromat należy do świeżych i przyjemnych. Dokładnie takiego czegoś szukałam. Woda toaletowa nadaje się idealnie na letnie dni. Flakon został wykonany z dobrego, mocnego szkła. Można na spokojnie nosić perfumy w torebce. Mogłoby się wydawać, że jest to produkt idealny. Niestety do pierwszej godziny po spryskaniu ciała. Po tym czasie kompletnie nic nie czuć. Zapach ulatnia się błyskawicznie. Jest to jedyna wada, ale kompletnie przekreśla tę wodę toaletową. Nie tego spodziewałam się po produkcie Adidasa. Jako, że nie mogę się zbyt długo cieszyć ładnym zapachem na ciele, to kosmetyk ten stoi na półce i się kurzy. Za te pieniądze można kupić inne wody toaletowe, które będą miały o wiele lepszą trwałość.

Stosowałyście któryś z tych produktów? A może macie w planach zakup? Gorąco polecam wygładzającą bazę pod makijaż. Ja żałuję, że skusiłam się na taką dużą buteleczkę. Te 30 ml wystarczy mi spokojnie na kilka lat. Warto skusić się na mniejszą pojemność. Co do wody toaletowej firmy Adidas – odradzam. Szkoda pieniędzy na produkt o tak słabej trwałości. 

środa, 22 października 2014

Wosk zapachowy Macintosh Spice Yankee Candle


Pachnące, soczyste, idealnie okrągłe i lekko rumiane Macintoshe – pyszne, delikatnie kwaskowate jabłka rosnące w przydomowym sadzie – to zapowiedź końca lata i wskazówka, że czas najwyższy zacząć przygotowywać zimowe przetwory. Te najlepsze, jabłkowe, mocno zawekowane musy posypane są cynamonem – słodkim, orientalnym, korzennym i idealnie komponującym się z jabłkowym miąższem. Macintosh Spice to domowy deser – cudowna, babcina, podana na ciepło szarlotka, która za sprawą magii Yankee Candle zamknięta została w aromaterapeutycznym, naturalnym wosku.

Macintosh Spice
to wosk, który idealnie nadaje się na jesienne, jak i zimowe wieczory. Jest to połączenie jabłek z cynamonem. Całość kojarzy mi się ze szarlotką, którą piecze moja babcia. Naturalny zapach jest słodki, ale stonowany. Uroku dodają mu korzenne przyprawy. Wosk Macintosh Spice przypadnie do gustu osobom, które lubią cynamonowe aromaty.


poniedziałek, 20 października 2014

Recenzje produktów ze strony iPerfumy.pl

Witajcie! Dzisiaj mam dla Was krótkie opinie produktów, które kupiłam w sklepie internetowym iperfumy.pl Jeszcze nie tak dawno pokazywałam co zamówiłam. Dzisiaj mogę powiedzieć coś więcej o działaniu i skuteczności tych kosmetyków. Na początek serum termo aktywne od Eveline Cosmetics, żel oczyszczający Garnier oraz płyn do demakijażu oczu także tej firmy.

 
Garnier PureFruit Energy żel oczyszczający do skóry tłustej

Pojemność: 200 ml Cena: 17. 64 zł
Na ten produkt skusiłam się dlatego, że zawiera wyciąg z granatu i grejpfruta. Uwielbiam owocowe kosmetyki, więc nawet się nie zastanowiłam. Żel oczyszczający wylądował w koszyku. Według opisu produkt oczyszcza skórę, aby widocznie zmniejszyć pory oraz pomóc zredukować niedoskonałości. Żel stosuję raz dziennie. Dobrze oczyszcza oraz pozostawia twarz świeżą. Zapach tego produktu jest obłędny. Zauważyłam, że moja cera jest zdrowsza. Jednak mam mu do zarzucenia to, że strasznie wysusza skórę. Po umyciu twarzy muszę natychmiast użyć kremu nawilżającego. Cóż, żel będę stosować tak długo aż się skończy, ale po raz kolejny go nie kupię. Wolę produkty, które nie wysuszają skóry.


Garnier Essentials odświeżający płyn do demakijażu oczu do cery normalnej i mieszanej
Pojemność: 125 ml Cena: 15. 04 zł
Ten produkt zaskoczył mnie wydajnością. Buteleczka jest niewielka, gdyż ma pojemność 125 ml. Płyn stosuję codziennie, a po miesiącu zużycie jest minimalne. Kosmetyk radzi sobie bez problemu z tuszem do rzęs czy eyelinerem. Zgodnie z zapewnieniami producenta odświeża skórę i nie podrażnia. Często produkty do demakijażu szczypią mnie w oczy. Jakże mi ulżyło, gdy się okazało że ten płyn jest delikatny. Stosując ten kosmetyk nie grozi mi zaczerwienienie oczu. Dodatkowym atutem jest ładny zapach. Płyn znajduje się w poręcznej buteleczce, która zmieści się bez problemu w torbie podróżnej. Natomiast dobre zamknięcie sprawia, że nie musimy się martwić rozlaniem tego produktu.



Eveline Cosmetics Slim Extreme wyszczuplające serum termoaktywne przeciw cellulitowi

Pojemność: 250 ml Cena: 30 zł
Jest to kolejny produkt z serii Slim Extreme, który miałam okazję stosować. Nie jestem do końca pewna czy te kosmetyki bez aktywności fizycznej faktycznie działają. Jako, że ćwiczę i biegam, produkty te są dla mnie miłym dodatkiem. Tym razem kupiłam serum bogate w olejek arganowy , które skutecznie redukuje cellulit. Ma przyjemny, delikatny zapach. Produkt dobrze się wchłania, pozostawia na skórze drobinki złota. Pierwszy raz spotkałam się z takim efektem. Dzięki temu ciało dosłownie się iskrzy. Złote drobinki mi w ogóle nie przeszkadzają. Po kilku minutach od użyciach zaczynamy odczuwać ciepło. Serum niesamowicie rozgrzewa. Smaruję brzuch, uda i pośladki. Przez około pół godziny czuję jak produkt pali. Kosmetyk sprawia, że skóra jest nawilżona, wygładzona i sprężysta. Zauważyłam też, że ciało jest szczuplejsze, jednak to nie tylko za sprawą tego serum.

Mam nadzieję, że Wam pomogłam i teraz wiecie czy któryś produkt jest warty zakupu, czy nie. Z całej trójki najlepszym kosmetykiem było dla mnie wyszczuplające serum. Jestem pewna, że następnym razem kupię kolejny produkt z serii Slim Extreme. A już niedługo na blogu pojawią się kolejne recenzje. Możecie się spodziewać błyszczyku do ust Mary Kay, perełek rozświetlających do twarzy Avon oraz tuszu do rzęs Maybelline. Zapraszam!

Artykuł napisałam dla strony iperfumy.pl

poniedziałek, 13 października 2014

Rick Yancey - "Piąta fala. Bezkresne morze"



„Piąta fala” była dla mnie niesamowitym zaskoczeniem i emocjonującym przeżyciem. Z pierwszą częścią spędziłam chwile pełne napięcia. Każda strona mnie zaskakiwała. Z bólem przewróciłam ostatnią kartkę. Nie mogłam się doczekać kolejnej części. W końcu nadszedł długo oczekiwany przeze mnie moment, czyli premiera drugiego tomu. Czy „Piata fala. Bezkresne morze” zaskakuje? Jak potoczyły się dalsze losy bohaterów?

"Wiedział, jak to się skończy. Od zawsze. Gdy tylko odkopał ją ze śniegu i otoczył opieką, pomagając się pozbierać, zrozumiał, że zapłaci za to życiem. Dziś dobry uczynek to grzech, a ceną miłości jest śmierć. Nie cielesna, ciało było kłamstwem. Prawdziwa śmierć. Śmierć człowieczeństwa. Duszy."

Autorem „Piątej fali” jest Rick Yancey, który napisał już kilkanaście książek. Od 2004 roku nie pracuje, by całkowicie angażować się w pisanie kolejnych powieści. „Piąta fala” to jego pierwsza książka science fiction. Wkrótce w kinach znajdzie się jej ekranizacja, gdyż prawa do niej zostały już kupione przez GK Films i Sony Pictures.

Zanim zaczęłam czytać drugą część, postawiłam jej dosyć wysoko poprzeczkę. Przeważnie jest tak, że każdy kolejny tom jest na coraz niższym poziomie. Jednak liczyłam na to, że Rick mnie nie zawiedzie. Niestety było inaczej. Pierwsza część była oryginalna, akcja toczyła się w dość szybkim tempie. Autor nie pozwalał czytelnikowi się zatrzymać. Czytałam tę powieść od pierwszej do ostatniej strony z przyspieszonym biciem serca. „Piąta fala. Bezkresne morze” to książka w której znajduje się kilka dobrych, emocjonujących scen. Jednak podczas czytania miałam wrażenie, że Rick napisał tę powieść na siłę. Brakuje tutaj uniesień i wzruszeń.

"- Cokolwiek się z tobą działo, wszyscy przez to przeszliśmy- odpowiedział spokojnie.
Zabolało. Nie tylko dlatego, że była to prawda, ale też z tego powodu, że już to kiedyś usłyszałam. Nie jesteś jedyną osobą, która wszystko straciła. Powiedział to człowiek, który poniósł niewyobrażalną ofiarę, i to poniósł ją dla mnie, kretynki, której trzeba było przypominać, że nie tylko ona jest ofiarą. Życie zawsze było naznaczone ironią, czasami jednak osiągała ona niebotyczne rozmiary."

Bohaterowie przeszli w pierwszej części przez piekło. Trudna sytuacja wymusiła na nich zmianę charakteru. Aby przeżyć, muszą zabijać. Po makabrycznych przeżyciach w obozie bohaterowie ukrywają się w hotelu. Właśnie wtedy rozpoczyna się akcja tego tomu. Ringer postanawia opuścić kryjówkę w poszukiwaniu lepszego schronu. W tym momencie losy bohaterów poznajemy z punktu widzenia każdego z nich.

„Piata fala. Bezkresne morze” to nie jest już tak mroczna powieść. Nie oznacza to jednak, że nie polecam tej książki. Osoby, które pokochały pierwszą część, muszą przeczytać kontynuację. Autor pozostawił mnie z wieloma pytaniami. Chwyt dobry i skuteczny J Teraz będę czekać z niecierpliwością na trzeci tom.

 Ocena: 4/5
Autor: Rick Yankcey
Tytuł: „Piąta fala. bezkresne morze”
Wydawnictwo: Otwarte
Ilość stron: 512
Rok wydania: 2014







piątek, 26 września 2014

Totalne szaleństwo - zakupy


Cześć Kochani! Wczoraj na Facebooku wspominałam, że kurier przyniósł mi przesyłkę. Jednak nie zdradziłam co znajduje się w środku. W tej notce pragnę Wam pokazać na co się skusiłam. W niedzielę muszę wracać do Poznania, zacznie się ciężki semestr. Kosmetyki zaczęły mi się kończyć, dlatego uzupełniłam zapasy. Jestem mega zadowolona z tych zakupów. Pierwszy raz przemyślałam, co tak naprawdę potrzebuję.Trochę tego jest, dlatego się nie przeraźcie ;)


Na liście zakupów znalazły się dwa szampony z serii Ultra Doux firmy Garnier (do włosów farbowanych i do zwiększenia objętości) oraz dwie odżywki firmy Garnier oraz Matrix. Według mnie tych produktów nigdy nie jest za wiele. Myję włosy codziennie, dlatego bardzo szybko kończą mi się te kosmetyki. Jestem wierna firmie Garnier. Miałam niejednokrotnie ich produkty i zawsze byłam zadowolona. Co do odżywki marki Matrix... miałam okazję testować odżywkę z tej samej serii ale wygładzającą. Zła nie była, dlatego zdecydowałam się na tę do włosów farbowanych.

Jeżeli chodzi o pielęgnację skóry twarzy to kupiłam żel oczyszczający PureFruit Energy Garnier. Do demakijażu wybrałam odświeżający płyn Garnier Essentlais. Skuszona promocją nie mogłam się powstrzymać i kupiłam błyszczyk do ust Mary Kay (odcień: Berry Me). W końcu do koszyka trafiła wygładzająca baza Dermacol. "Czaiłam" się na nią od dłuższego czasu. Jako, że kończy mi się puder to zdecydowałam się na Stay Matte Rimmel (jest to już trzecie opakowanie). Wspominałam kiedyś, że jestem zadowolona z podkładu Match Perfection Rimmel. Miałam odcień 103 True Ivory, ale na zimę idealnie będzie pasował 100 Ivory. Jeżeli mam kupić eyeliner to tylko ten od Loreal Paris - Super Liner. Idealna, czarna kreska utrzymuje się na powiece przez cały dzień. Trafił do mnie także tusz do rzęs Maybelline Volum Express The Colossal. Jestem ciekawa jak się sprawdzi. Czy faktycznie zwiększa objętość? O perełkach rozświetlających z Avonu słyszałam już tyle dobrego, że nie mogłam się powstrzymać. 

Jako, że cały czas walczę o lepszą sylwetkę nie mogło zabraknąć jakiegoś "wspomagacza". Dostałam wyszczuplające serum termoaktywne Eveline Cosmetics. Jestem ciekawa czy w jakikolwiek sposób mi pomoże. W końcu nie tylko aktywność fizyczna i odpowiednia dieta są ważne. Kosmetyki do ciała też są niezbędne :)

Żel do golenia Gillette to pozycja obowiązkowa. Już nawet nie mogę zliczyć ile zużyłam opakowań. Rexona oczywiście niezbędna, podobnie jak woda toaletowa Adidas Fun Sensation. Zdecydowałam się także na żele pod prysznic Adidas. Nie miałam ich jeszcze. Ciekawe czy będą lepsze od tych kremowych z Nivea. 
Jako, że lubię chodzić w wysokich butach wybrałam poduszeczki żelowe pod podbicie stopy. Na liście znalazły się też gąbeczki do podkładu, które kusiły mnie niską ceną. Bez płynu do płukania Listerine czuję się okropnie, dlatego też nie mogło zabraknąć tego produktu.

Wiem, że trochę tego jest ale przez ostatnie kilka miesięcy nic nie kupiłam :) Miałyście któryś z tych produktów? 

wtorek, 16 września 2014

Promocja kosmetyków - iPerfumy.pl

Zakupy w internetowym sklepie iperfumy.pl były dla mnie zawsze przyjemne. Szeroki wybór kosmetyków, niskie ceny oraz szybka dostawa to charakteryzuje właśnie tę stronę. Dzisiaj chciałabym Wam pokazać produkty, które są w tym tygodniu w promocji. Rabat wynosi nawet do 70%. Są to kosmetyki takich firm jak Oriflame, Schwarzkopf Professional, Wella Professionals, TIGI oraz Loreal Professionnel. 

Wella Professionals SP Luxe oil luksusowy szampon do włosów zniszczonych

Pojemność: 200 ml Cena: 33 zł

Jest to delikatny szampon keratynowy Luxe Oil do włosów zniszczonych. Nabłyszcza, odżywia oraz nadaje połysk. Jego lekka formuła sprawia, że włosy nie są obciążone. Produkt zawiera trzy olejki: arganowy – jest to jeden z najpopularniejszych olejków, znajdziemy go w większości kosmetyków nie tylko do włosów, ale i skóry oraz paznokci; migdałowy – ma właściwości nawilżające; jojoba – sprawia, że zniszczone włosy są odżywione i zregenerowane. Całość sprawia, iż możemy cieszyć się gładkimi i zdrowymi włosami. Opis jest niezwykle kuszący. Produkty Wella są dobrej jakości, myślę że i ten kosmetyk sprawdzi się świetnie. Macie zniszczone włosy? SP Luxe oil luksusowy szampon poradzi sobie bez problemu. 

Wella Professionals Balance szampon przeciw łupieżowi

Pojemność: 250 ml Cena: 23 zł

Łupież to choroba skóry, która objawia się złuszczeniem zrogowaciałej warstwy naskórka oraz nasilonym łojotokiem. Na rynku jest wiele produktów, które korzystnie wpływają na skórę, zmniejszając objawy łupieżu. Jednym z nich jest szampon marki Wella Professionals. Łagodzi on swędzenie oraz eliminuje chorobę. Jego silne działanie całkowicie usuwa łupież ze skóry głowy. Dobre oczyszcza, nawilża, pielęgnuje. Ma delikatną konsystencję. W składzie znajduje się ciekawy składnik, a jest nim wyciąg z szampana. 

Schwarzkopf Professional Osis+ Sleek serum do prostowania włosów

Pojemność: 200 ml Cena: 23. 00 zł

Kiedyś byłam uzależniona od prostowania włosów. Nie skupiłam się na tym, żeby je w jakikolwiek sposób ochronić przed wysoką temperaturą. Na skutki nie musiałam czekać skutki. Miałam przesuszone i strasznie zniszczone końcówki. Teraz prostownicy używam sporadycznie, ale teraz używam kosmetyków chroniących włosy. Na stronie iperfumy.pl w promocji jest teraz spray wygładzający i prostujący skuteczny w temperaturze nawet 200 ° C. Jest to produkt, który zapobiega puszeniu, ma właściwości termo ochronne. Serum przedłuża trwałość prostych włosów. Można go używać na mokre jak i suche włosy. 

L'Oréal Professionnel Série Expert Lumino Contrast spray do włosów po balejażu

Pojemność: 125 ml Cena: 33. 00 zł

Ten produkt ma podobne działanie do tego od Schwarzkopf. Jednak L'Oréal Professionnel Série Expert Lumino Contrast przeznaczony jest do włosów po balejażu. Zawiera cukier drzewny, który chroni przed wysoką temperaturą. Dodatkowo dodaje blasku pasemkom. Po użyciu włosy są miękkie, błyszczące oraz sprężyste. Aktywne cząsteczki tego kosmetyku wnikają w głąb, odbudowując zniszczone włosy. Jest to dosyć ciekawy produkt. Czytałam w Internecie wiele pozytywnych opinii. Myślę, że panie, które mają balejaż będą zadowolone z tego spray’u. 


Któryś z produktów „ wpadł Wam w oko”? Dla mnie pielęgnacja włosów jest bardzo ważna. Przekonałam się już, że droższe produkty wpływają o wiele lepiej niż te z niższej półki. Lepiej zapłacić trochę więcej i cieszyć się pięknymi, lśniącymi włosami. Warto skorzystać z tej promocji. Kosmetyki niebywale kuszą. Ja na pewno na coś się zdecyduję !

poniedziałek, 15 września 2014

Nowości - woski Yankee Candle


 Jako, że wczoraj miałam urodziny (20! :D) sprezentowałam sobie woski Yankee Candle. Dokładnie jest ich 21 (z kolekcji Q2 i Q3 2014 ,ale nie tylko). Pierwszy raz zdecydowałam się na te z serii Simple Home (zapach Beach Fire jest piękny). Jestem szczęśliwa, że kolejne zapachy trafiły w moje ręce. Nie mogę się doczekać, aż poznam je wszystkie. 


Kolekcja Q3 2014 czyli jesienne nowości. 
Amber Moon
Wild Fig
Honey Glow
Cranberry Pear
Ginger Dusk


 Kolekcja Q2 2014 czyli letnie zapachy. Może i za późno na tego typu woski, ale musiałam je mieć. 
trochę orzeźwienia w chłodne wieczory nie zaszkodzi ;)
Orange Splash
Sweet Apple
Margarita Time
Citrus Tango
Black Plum Blossom


Nie mogło zabraknąć też owocowych akcentów. 
Mandarin Cranberry - aktualnie w promocji na Goodies.pl
Fruity Melon
Macintosh Spice
Grapefruit
Pink Dragon Fruit


I na koniec różniste woski. Wybrałam je ze względu na same pozytywne oceny. 
Beach Fire
Honey Blossom
Baby Powder
November Rain
Clean Cotton
Merry Berry

Mieliście, któryś z tych wosków? Który z nich polubiliście najbardziej? :)